Szukaj

CZY WARTO TRZYMAĆ SIĘ DOPUSZCZALNYCH STĘŻEŃ OLEJKÓW ETERYCZNYCH NA SKÓRĘ?

Urszula, 28 lipiec 2020
CZY WARTO TRZYMAĆ SIĘ DOPUSZCZALNYCH STĘŻEŃ OLEJKÓW ETERYCZNYCH NA SKÓRĘ?

TUTAJ pokazuje wam mój prosty przelicznik, który stworzyłam na własny domowy użytek. W tym artykule chciałam poruszyć temat terminu “DOPUSZCZALNE STĘŻENIE OLEJKU”. 

Co to w ogóle oznacza? Termin ten i normy jakie on wskazuje są bardzo ważne w przemyśle kosmetycznym. Nie możemy stworzyć OFICJALNEGO, dopuszczonego do obiegu kosmetyku, jeśli użyjemy w nim wyższe niż wskazane dopuszczalne stężenia olejków eterycznych.

Niektóre olejki są silnie drażniące (np. trawa cytrynowa, cynamon) inne mniej lub wcale (np lawenda lekarska), jednak każdy z nas ma inną skórę i inaczej zareaguje na dany olejek dlatego powstały dopuszczalne stężenia olejków na skórę, które gwarantują, że większość osób nie zareaguje alergicznie czy nie zostanie podrażnionych przy kontakcie z danym olejkiem. Oczywiście zawsze mogą zdarzyć się skrajne przypadki alergiczne lub wrażliwcy, których każdy olejek w najmniejszym stężeniu podrażni. Są to jednak odosobnione przypadki, które muszą oczywiście uważać na każdy produkt, który nakładają na skórę.

Dopuszczalne stężenia olejków eterycznych na skórę są ważne również w przypadku masażystów, którzy wykorzystują olejki eteryczne w swojej pracy. Nigdy nie wiesz jak nowy klient zareaguje na dany olejek, dlatego przestrzeganie dopuszczalnych stężeń olejków na skórę jest również w tym przypadku bardzo ważne. Wyobraź sobie nagą osobę na stole do masażu, której skóra zareagowała alergicznie na jakiś olejek, który masażysta zdążył już rozprowadzić po całym ciele!!!

A co z domowym używaniem olejków eterycznych na własną skórę? Mój nauczyciel, amerykanin David Crow, aromaterapeuta z ponad 30-letnim doświadczeniem zawsze powtarza ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ!

Warto jednak zaznaczyć, że jest też duże grono aromaterapeutów-praktyków w Europie (głównie kraje frankofońskie) z równie długim stażem pracy aromaterapeutycznej, którzy w swoich zaleceniach dopuszczają wcieranie nierozcieńczonych olejków eterycznych na skórę w celach leczniczych (np. Marc Ivo Bohning). O tych różnicach i wszystkich argumentach za i przeciw będę jeszcze pisała w osobnym artykule, tutaj chciałam tylko zaznaczyć, ze są takie dwa zupełnie odmienne podejścia aromaterapeutyczne.



Co to oznacza w praktyce?

W praktyce, moim zdaniem, nadal oznacza to: ROZCIEŃCZAĆ :)

Aromaterapeuci mają ogromną wiedzę o olejkach eterycznych i ich działaniu i lata doświadczenia w tym jakie olejki w jakich ilościach i częstotliwościach na skórę działają, dlatego jeśli dopiero początkujemy w tym temacie warto trzymać się amerykańskiej szkoły rozcieńczania olejków.

Poniżej dwa przykłady z mojego życia wzięte o nie rozcieńczaniu olejków :)

  1. Dawno temu konsultantka firmy olejkowej MLM opowiadała o tym jak fajnie stosuje się olejki bez rozcieńczania i jakie boskie ma to działanie. Polecała również cynamon. Byłam szczerze tym zaskoczona, bo odkąd pamiętam uczyłam się, że olejki na skórę tylko w rozcieńczeniu. No, ale wtedy pomyślałam- “Urbańska, a może ty nic o olejkach nie wiesz, spróbuj tego sposobu”. I spróbowałam. Cynamonu. Kilka kropel czystego cynamonu wtarte w lędźwia (za radą konsultantki). Potem umyłam ręce, byłam pewna, że dokładnie, a potem wklepałam sobie w skórę krem….minęło kilka minut….czuję pożar w lędźwiach, patrzę do lustra- całe lędźwia czerwone i rozpalone, ale najlepsze dopiero przede mną. Olejek najwyraźniej w mikrodawce został na skórze rąk i natarłam nim twarz przy okazji wklepywania kremu. Czuję pożar na twarzy. Patrzę w lustro: cała, równiutko czerwona! Uczucie rozpalenia było tak silne, że myślałam czy nie dzwonić po pogotowie…
  2. Druga historia wydarzyła się niedawno. Postanowiłam wypróbować  antywirusowy protokół francuskiego armaterapeuty, który zaleca wcieranie w skórę olejków bez rozcieńczania. Trzymał mnie katar, więc uznałam, że to dobry moment na takie eksperymenty. Cały dzień wcierałam olejki wg protokołu...no dobra...może trochę bardziej nadgorliwie i więcej ;) Rano obudziłam się bez kataru za to…. z uczuciem ciężkiej głowy jak przy kacu, a alkoholu nie piję ;) Chwile zajęło mi zrozumienie, że podtrułam się zbyt dużą ilością olejków eterycznych ( wtedy jeszcze nie moich, więc nie jestem pewna czy były 100% czyste).


Czy należy bezwzględnie trzymać się dopuszczalnych stężeń?

Dopuszczalne stężenia powinny być naszym kierunkowskazem. Jeśli olejek ma dopuszczalne stężenie 0,6% to znaczy, że naprawdę działa podrażniająco i trzeba na niego uważać. Jeśli dopuszczalne stężenie to 20% to oznacza, że można podejść do niego z większym luzem.

Dopuszczalne stężenia to nasze wyjściowe proporcje. Każdy ma inną skórę, która może różnie zareagować na olejki. Niektórych nie ruszają olejki wylewane bezpośrednio na skórę inni mogą się naprawdę poważnie poparzyć! 

Uważajcie więc na siebie i swoich bliskich stosując olejki eteryczne na skórę. Zawsze warto zacząć od mniejszych stężeń, aby potem w razie potrzeby je zwiększyć. Z tego co wiem aromaterapeuci od których się uczę widzieli wystarczająco dużo poparzeń olejkami, żeby zalecać trzymanie się tych dopuszczalnych stężeń. Miejcie to na uwadze!


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów